Różnice

Różnice między wybraną wersją a wersją aktualną.

Odnośnik do tego porównania

zazdrosc_o_bylego_partnera [2013/10/10 23:02] (aktualna)
Linia 1: Linia 1:
 +====== Anna Lissewska - NASTOLATEK.PL ======
  
 +**„NASTOLATEK.PL czyli przewodnik po życiu nie tylko dla nastolatków,​ ich rodziców i pedagogów” – artykuł ZAZDROŚĆ O BYŁEGO PARTNERA
 +**
 +
 +To takie nieracjonalne,​ a zżera od środka... Wyobraźnia podsuwa niechciane obrazy, infekuje myśli, nie pozwala się cieszyć ze wspólnych chwil... Zazdrość, i nie ta urojona, nie te ciągłe obawy, że jest niewierny/​a,​ że oczami wodzi za innymi, ma myśli nieczyste i nie wiadomo, co właśnie robi teraz z innym/ą, ale jakaś głupia zazdrość o to co było, minęło! \\
 +Głupia - niegłupia, bo żadne lekceważenie problemu, żadna logika i tłumaczenie nie pomoże, że teraz kocha już ciebie, o tamtym nie myśli, a twoja zazdrość tylko niszczy wasz związek. \\
 +Dotyczy kogoś, kto był przed wami, niekoniecznie pierwszego czy znaczącego partnera seksualnego kochanej przez was osoby. Czasem tylko tego, z kim wiązały się jej pierwsze znaczące przeżycia. I nie mówię o sytuacji, gdy wciąż jest blisko, przyjaźnią się, ona lubi spędzać z nim czas, często kosztem waszego. Albo wciąż o nim mówi, trzyma jego zdjęcie w portfelu... To rzeczywiście może budzić podejrzenia,​ czy tamten związek minął, czy w jej sercu jest miejsce na nowy. Piszę o sytuacji, gdy przeszłość partnera to tylko problem w twojej głowie, nieistniejący w teraźniejszości. Nawet jeśli trudno ci uwierzyć, że intymne chwile z przeszłości tego, z kim teraz jesteś, zajmują tylko ciebie. \\
 +
 +Przeważnie dotyczy to osób, które same takiej przeszłości nie mają, obecny partner jest pierwszym. Zazdrość o jego byłego zwykle mija wraz z waszym doświadczeniem seksualnym, z ilością własnych partnerów, tak jakby fakt przyzwolenia sobie na posiadanie seksualnej przeszłości łączył się z pozwoleniem na to innym. Czasem jednak nawet bogate własne doświadczenie nie wyrzuca z głowy zazdrości o byłych kochanków partnera, niekiedy dotyczy to tylko jednego z nich. \\
 +Taka zazdrość nie jest domeną mężczyzn, ale rzeczywiście u nich występuje częściej, jakby pogląd, że kobieta ma być czysta i czekać z rozpoczęciem współżycia na tego właściwego,​ był głęboko zakorzeniony w ich głowach. \\
 +
 +Chwilowa bolesna myśl o intymnych chwilach nie z tobą, przebłysk zazdrości są normalne. Każdy, nie odcięty od swoich uczuć człowiek takie miewa. Problem jest wtedy, gdy nie dają żyć, cieszyć się sobą nawzajem, cisną się do głowy zwłaszcza w chwilach samotności,​ lub przeciwnie - w chwilach intymnych, powodując spadek spontaniczności,​ niechęć do partnera, zanik podniecenia,​ zaburzenia erekcji... \\
 +
 +Chęć bycia całym światem, także przeszłym i przyszłym dla ukochanej osoby, oraz lęk przed byciem porównywanym z jej byłym partnerem, to podstawowe powody takiej zazdrości.
 +Pisałam o tym nieraz, ale tu muszę wrócić do wywodzącej się z niemowlęctwa potrzeby bycia najważniejszym,​ jedynym, wyjątkowym,​ na kogo zwrócona jest cała uwaga świata. Z perspektywy niemowlęcia cały świat to tylko ono i mama, więc żyją tylko dla siebie i tylko na siebie patrzą. Kto zaznał deficytów w tym okresie życia, czyli nie zaznał tych oczu w siebie wpatrzonych,​ lub, jeśli z różnych powodów nie chciał się rozstać z taką wizją świata, tak będzie pojmował miłość. Fakt, że ukochana osoba ma za sobą jakąś przeszłość,​ w której się nie brało udziału, czy też, że był ktoś przed nimi, dla tych osób jest bolesnym zgrzytem w podtrzymywaniu niemowlęcej iluzji. Także bycie kimś wyjątkowym jest poważnie zagrożone, zwłaszcza u osób mających wątpliwości co do swojej wartości. Im wątpliwości większe, tym więcej lęku, że stare doświadczenia działają na jego niekorzyść,​ bo tamten czy tamta mogli być lepsi. A jeśli nawet nie byli, to sam fakt, że byli, obala mit bycia jedynym na świecie dla ukochanej osoby. \\
 +Lęk przed rywalizacją,​ przed porażką, przed tym, by się nie okazało, że "miał dłuższego"​ (czego nie należy traktować tylko dosłownie),​ niektórym spędza sen z oczu. Dla tych, którzy zatrzymali się w fazie fallicznej rozwoju, czyli dla tych, którzy narządów płciowych - ich długości, wielkości, ciasnoty, a także umiejętności seksualnych,​ używają do stawania w szranki z rywalami (co dzieje się np. pod artykułem [[:​WIELKOŚĆ PENISA]] i jest przez redakcję nieustannie eliminowane z komentarzy),​ zamiast do miłosnego zbliżenia, były partner jest nie do zniesienia. Nie wiadomo jaki był, jakiego/​jaką miał, jak biegły był w sztuce kochania... - każe żyć w ciągłej niepewności,​ jaką (w myślach partnera) pozycję się przy nim zajmuje. A jeśli jest się gorszym? Straszne! \\
 +Tymczasem można mieć mniejszego, być mniej doświadczonym,​ a bardziej kochanym. Wydaje się jednak, że tym osobom nie chodzi o miłość (do tego trzeba by było przejść do następnej fazy rozwoju - genitalnej),​ lecz o zaznanie ulgi, że wreszcie prześcignęli rywali. Nie mogą uznać, że na tym świecie "​niestety"​ tak jest: JEDNO MAMY DŁUŻSZE, A DRUGIE KRÓTSZE OD INNYCH :)