Anna Lissewska - NASTOLATEK.PL

„NASTOLATEK.PL czyli przewodnik po życiu nie tylko dla nastolatków, ich rodziców i pedagogów” – artykuł POWIEDZ „NIE”

Pytania od was, które włożyłam do szufladki: „rady dotyczące zachowania”. sprowadzają się do jednego: „jak powiedzieć NIE?”
Muszę w tym miejscu zrobić krótki wykład o ASERTYWNOŚCI, czyli o umiejętności bezpośredniego i stanowczego, ale bez naruszania praw i godności drugiego człowieka, wyrażania swoich uczuć, opinii, postaw, życzeń i praw.
Niestety nie jest to zachowanie powszechne. Mylone jest z agresywnym stawianiem na swoim, z przebojowością, z nieliczeniem się z innymi ludźmi. Ci, którzy tak nie umieją, są bierni, przyzwalają na bycie wykorzystanym, lub oszukują, bo boją się mówić wprost, a chcą się obronić.
„Nie” służy postawieniu granicy. Zazwyczaj trudność w odmowie wynika z lęku przed poczuciem winy, że komuś robimy przykrość i przed tym, żeby ktoś się na nas nie obraził, nie przestał nas lubić, nie myślał o nas źle. Jest wiele osób, które panicznie się boją konfliktu, dlatego schodzą z drogi, zamiast upomnieć się czy zawalczyć o swoje. Robiąc tak, dajecie się wykorzystywać, choć wolicie widzieć to tak, że to inni was wykorzystują i to ich wina. Tymczasem oni nie usłyszeli wyraźnej informacji o tym, czego chcecie, a czego sobie nie życzycie, uznają więc, że nie ma przeszkód w realizowaniu ich planów. W was za to rośnie rozżalenie, poczucie krzywdy, coraz większa złość, bo przekonani jesteście o niecnych, egoistycznych intencjach innych ludzi. Tę złość wyładowujecie później na niewinnych, albo przypisujecie ją innym, a nawet całemu światu: „ludzie są podli, nikomu nie można ufać…” (jest to mechanizm obronny – projekcja, patrz: PSYCHIKA CZYLI ODKRYWANIE ZAGINIONEGO LĄDU).
Strategią, jakiej często używacie, by uniknąć bycia wykorzystanym, jest bierny opór, na wszelki wypadek nie zgadzanie się na nic, wycofujecie się z kontaktów, nie podejmujecie żadnych zobowiązań, stawiacie na samowystarczalność, by nic od nikogo, co dla was ważne, nie zależało. To dobry sposób, by życie was omijało, by tracić fajne okazje.

Prześledźmy problem na typowych przykładach pochodzących z waszych pytań:
A. Co zrobić, gdy mój chłopak chce czegoś więcej, a ja jeszcze nie?
B. Co zrobić, gdy ktoś chce się ze mną umówić, a ja nie?

I co zwykle robicie w takich sytuacjach?

Oszukujecie:

A. Nie mogę, mam miesiączkę… lub: boli mnie głowa…
B. Mam tego dnia zajęcia…

Szukacie pretekstu:

A. Nie mogę, bo dziś jakoś nie mam nastroju…
B. Nie mam czasu, mam dużo nauki…

Usprawiedliwiacie się:

A. Zrozum, mama chce mnie zaprowadzić do ginekologa i wszystko się wyda…
B. Przepraszam cię, ale mama mi nie pozwoli, wiesz, klasa maturalna, muszę siedzieć w domu…

Pouczacie:

A. Nie mogę rozpocząć z tobą współżycia, bo nie można być pewnym ciebie, nie można ci zaufać…
B. Lepiej byś się też wziął do nauki, już mało czasu zostało…

Robicie aluzje:

A. A może tym razem ty byś zrezygnował ze swoich potrzeb…
B. A co, z Kaśką ci nie wyszło?…

Ulegacie:
… i robicie coś wbrew swojej woli, macie potem do siebie żal, bo to było złe doświadczenie, o czym przecież wiedzieliście z góry.

A jak wygląda asertywna odmowa?
Przede wszystkim musi być stanowcza i wyraźna, żadnego kluczenia, mówienia po cichu, owijania w bawełnę. I musi zawierać trzy elementy:

1. Słowo NIE na początku
2. Wyraźnie sformułowane to, czego nie chcecie wykonać
3. Krótkie i prawdziwe uzasadnienie odmowy

Asertywne odmowy w naszych przykładach:
A. Co zrobić, gdy mój chłopak chce czegoś więcej, a ja jeszcze nie?
B. Co zrobić, gdy ktoś chce się ze mną umówić, a ja nie?
powinny brzmieć:

A. Nie zrobię tego, bo nie jestem na to gotowa.
B. Nie spotkam się z tobą, bo nie mam na to ochoty.

Przede wszystkim warto pamiętać, że macie prawo do odmowy, gdy nie macie na coś chęci lub nie leży to w waszym interesie, nawet jeśli jest to przykre lub niewygodne dla tego, komu odmawiacie. Wiele osób boi się odmówić, bo sami nie chcieliby znaleźć się w skórze tego, komu odmawiają. I rzeczywiście – im ktoś sam ma większą tolerancje na odmowę, nie bierze tego do siebie, nie czuje się zraniony, tym łatwiej mu odmawiać innym. Jeśli zależy wam na tej znajomości, jeśli wiecie, że wasza krótka odmowa nie jest jasna dla tego kogoś, możecie ją uzupełnić o podtrzymujące słowa. Sama sucha informacja może rzeczywiście być przykra, wtedy do „NIE” można dodać coś o swoich uczuciach lub postawach, np.:
Przykro mi, ale nie umówię się z tobą…
Rozumiem, że może cię to zaboleć, ale nie zrobię tego kosztem siebie…
Zależy mi na tobie, ale nie…

Gdy powody odmowy nie są wystarczająco jasne, ktoś potem żyje w domysłach i na ogół wymyśla rzeczy przeciwko sobie: „nie chce przeżyć ze mną pierwszego razu, bo mnie nie kocha” albo: „nie ma ochoty się ze mną umówić, bo jestem beznadziejny/a, brzydki/a, wstydzi się ze mną pokazać…”. Rzeczywiście w tym drugim przykładzie warto dodać coś podtrzymującego na duchu, żeby się nie załamał/a. Można powiedzieć: „nie bierz tego do siebie, wydajesz się fajny”, oczywiście pod warunkiem, że to prawda, bo fałsz natychmiast wyczuje. (Więcej na ten temat jest w artykule WIELKI PODRYW)
I jeszcze jedno: kiedy odmawiacie, unikajcie słów „muszę”, „nie mogę”, bo to zaprasza do niepotrzebnego przekonywania, że wcale nie musisz, albo że przecież możesz. Zamiast „muszę” wystarczy powiedzieć „chcę”, zamiast nie mogę – „nie chcę”. Z chęciami nie można polemizować.
Czasem jednak ktoś nie przyjmuje odmowy, wciąż upiera się, że nie rozumie, dlaczego odmawiamy. To ktoś, kto nie może znieść, że coś nie jest na jego warunkach, że musi uznać zdanie kogoś innego i zrezygnować ze swoich zamiarów. Obawiam się, że go nie przekonacie i tak wszelkimi sposobami okaże, jak bardzo jest pokrzywdzony, niesprawiedliwie potraktowany i nie pogodzony z odmową. To może być duża presja, ale wciąż obowiązuje zasada: masz prawo odmówić nawet wówczas, gdy ktoś nie może tego zrozumieć. Warto jednak zastanowić się, dlaczego odmawiacie, bo czasami stoją za tym zupełnie inne intencje, np. takie, że chcecie kogoś ukarać, zrobić na złość, albo ze strachu.
Jeśli nie możesz uwolnić się od kogoś, kto nie liczy się z twoim „nie” i wciąż wywiera presję, próbuje manipulować, byś jednak zmienił/a zdanie, a zależy ci z różnych powodów, by nie zrywać z nim kontaktu, by go nie obrazić, jest na to sposób – tak zwana „zdarta płyta”:
Na każdy jego argument, dlaczego powinieneś/powinnaś zmienić zdanie, należy nieustająco, stanowczo i spokojnie powtarzać zdanie-klucz, poprzedzając je nawiązaniem do jego wypowiedzi i wyrażeniem własnych uczuć na ten temat. W ten sposób można nie tylko odmawiać, ale i egzekwować różne rzeczy.

Jeśli więc chłopak na różne sposoby skłania cię do współżycia, wykorzystując, prośbę, groźbę, szantaż emocjonalny, możesz porozmawiać z nim w taki sposób:

Chłopak: Ale dlaczego nie chcesz zacząć się ze mną kochać? Ja bez tego zwariuję!
Dziewczyna: Rozumiem, że już nie wyrabiasz, ale ja nie chcę jeszcze zaczynać.
Chłopak: Jak możesz mi to robić, jesteś egoistką.
Dziewczyna: Przykro mi że tak uważasz, ale ja nie chcę zaczynać współżycia.
Chłopak: Jak będziesz mi odmawiać, w końcu znajdę sobie inną.
Dziewczyna: Straszysz mnie, bo chcesz mnie zmusić, ale to nie zmieni mojego zdania - nie chcę.
Chłopak: Błagam cię, tak bardzo tego pragnę.
Dziewczyna: Rozumiem, że bardzo tego pragniesz, nie chcę abyś cierpiał, ale nie chcę współżyć z tobą wbrew sobie.
Chłopak: Zawiodłem się na tobie, myślałem że jesteś inna.
Dziewczyna: Jestem wciąż taka sama, nie chcę współżyć, zanim jestem gotowa.
Itd., itp…
Jak widzicie dziewczyna mówi wciąż to samo, jak zdarta płyta.

Tej samej metody można użyć, gdy chcecie wyegzekwować coś, co się wam należy albo wyrazić swoje życzenie. Słowo „rozumiem” jest tu bardzo pomocne:
Rozumiem, że tak uważasz, ale proszę…
Rozumiem, że masz z tym kłopot, ale…
Rozumiem, że wolałbyś tego nie robić, ale…
Rozumiem, że jesteś zdenerwowany, ale…
Oczywiście jest to dobra metoda, gdy mamy rację, prawo do odmowy i egzekwowania czegoś, gorzej, gdy ktoś zdartej płyty używa, by się nas pozbyć i niestety często tak jest, że wyszkoleni w asertywności sprzedawcy, kierownicy i inni, do których przychodzimy wyegzekwować swoje prawo, używają namiętnie tej metody doprowadzając nas do skrajnej bezsilności. Wtedy można powiedzieć: „słyszę, że przeszkolono pana w metodzie „zdarta płyta”, szkoda, że nie chce pan wziąć odpowiedzialności za to, co się stało”, a następnie wpisać się do książki życzeń i zażaleń lub udać się do jakiejś organizacji chroniącej konsumentów.
Niestety najczęściej wcześniej puszczają nam nerwy, robimy awanturę i nic już się nie da załatwić. W takich sytuacjach warto skupić się na metodzie i beznamiętnie powtarzać swoje kwestie.

Gdy ktoś wchodzi wam na głowę, mimo waszych próśb wciąż nęka was swoim zachowaniem, narusza waszą godność, uniemożliwia wykonanie jakiegoś zadania, czy choćby w spokoju obejrzenia filmu, jest to „inwazja na wasze terytorium”. Często w takiej sytuacji długo nie reagujecie, wytrzymujecie to w zażenowaniu, połykacie złość, a potem nagle wybuchacie z siłą nieadekwatną do sprawy, doprowadzając do dużego konfliktu. Skorzystajmy znowu z przykładu z puli waszych problemów:
Gdy jakiś chłopak bezpardonowo klepie cię po pupie za każdym razem, gdy przechodzisz koło niego i nie reaguje ani na gromy z twoich oczu, ani na „przestań chamie”, lecz śmieje się i dalej tak robi, możesz skorzystać z kolejnego sposobu – obrony własnych granic.
Asertywna reakcja w takim wypadku to stopniowe, coraz silniejsze egzekwowanie swojego prawa do obrony:
Najpierw prośba
Potem informacja zwrotna
Następnie żądanie, sprzeciw
Zapowiedź sankcji
I jeśli do tej pory nic nie wskóraliście: wykonanie sankcji.

Posługując się naszym przykładem poklepującego „dowcipnisia”, wyglądać to może tak:

Prośba:
(Wyraź ją od razu, jasno i wprost)
Proszę, abyś mnie nie klepał ani w ogóle mnie nie dotykał.

Informacja zwrotna:
(Jeśli prośba nie działa, być może chłopak nie zdaje sobie sprawy z tego, co ci tym robi, warto go uświadomić)
Kiedy mnie klepiesz po tyłku, budzi to mój wstręt do ciebie, bo kojarzysz mi się to prymitywnymi samcami, którzy nie szanują kobiet.

Sprzeciw i żądanie:
(Jeśli nie dotarła do niego informacja zwrotna, musisz stanowczo określić granicę, której nie wolno mu przekraczać)
Nie życzę sobie, abyś mnie klepał ani w ogóle dotykał bez mojego pozwolenia! Żądam, abyś skończył te wygłupy i zaczął mnie traktować z szacunkiem!

Zapowiedź sankcji:
(Niestety pora na ostateczny krok, ale zapowiedziana sankcja nie może być pustą groźbą, musi być realna do spełnienia, bo ten, komu grozisz, dobrze wie, czy ma się tym przejmować czy nie, a nawet jeśli nie wie, ale nie przestraszy się, a ty nie będziesz mogła wykonać sankcji, na przyszłość tym bardziej będzie cię nękać)
Jeśli nie przestaniesz mnie klepać, nigdy więcej nie zamienię z tobą słowa/ wszystkim koleżankom rozpowiem jak traktujesz kobiety/ poruszę sprawę publicznie na godzinie wychowawczej/ porozmawiam o tym z twoim wychowawcą, trenerem/ poproszę starszego brata i jego kolegów o pomoc/ pójdę na policję…
Jak widać to także można stopniować, w zależności od powagi problemu.

Wykonanie sankcji:
(Skoro tamto też nie pomogło… choć poza wyjątkowymi okazami psychopatów, na ogół wystarczą dwa, trzy pierwsze posunięcia)
Przykro mi, że mnie nie posłuchałeś. Nie godzę się na takie traktowanie. To koniec gadania… odwracasz się na pięcie i odchodzisz, by zrealizować to, co zapowiedziałaś.

Wiem, że wszystko wygląda pięknie w teorii i w artykule, a rzeczywistość nie jest taka łatwa. Ponoszą was emocje, zanim pomyślicie, już zrobicie nierozważny krok, który trudno odkręcić. Albo ogarniają was wątpliwości czy wolno, czy wypada, czy ta osoba, której postawicie granice, jeszcze będzie chciała się z wami kiedykolwiek zadawać. Czasem rzeczywiście wydaje się, że ludzie wolą być oszukiwani, zwodzeni niż usłyszeć prawdę. Życie nie jest czarno-białe, czasem nie wystarczą proste prawa asertywności, lecz konieczne jest wyczucie, wrażliwość na drugiego człowieka. Są jednak sprawy proste, które zamiast komplikować, zamiast się z nimi męczyć, można asertywnie rozwiązać. Jeśli ktoś z was ma kłopot w tych prostych sprawach, źródło problemu może nie leżeć w braku umiejętności, ale głębiej, w waszej psychice. Aby móc korzystać z praw asertywności, trzeba być choć trochę pewnym siebie, swojej wartości, tego, że jest się kimś ważnym dla innych, że ma się prawo do bycia sobą, posiadania swojego zdania i bronienia go, nie można bać się swojej agresji, bo do stawiania granic jest ona potrzebna (choć w mądry sposób użyta), czyjejś złości, konfliktów, poczucia winy, krytyki, braku akceptacji… Jeśli dobrze wiecie, że przecież wszystkich nie da się zadowolić, że poświęcanie się dla innych kosztem siebie zawsze obraca się przeciwko wam, że podlizywanie się wszystkim na dłuższą metę przysparza więcej wrogów niż przyjaciół, że nikt nie lubi osób nijakich, pozbawionych swojego zdania, że inni nie czują się bezpiecznie z kimś, kto jasno nie wyraża, czego chce, czego sobie nie życzy, gdzie są jego granice… a mimo to nie jesteście w stanie zachowywać się asertywnie, jeśli towarzyszy wam ciągły niepokój o swoje miejsce wśród ludzi, o to, czy was nie wykluczą ze swego grona oraz poczucie winy, gdy dbacie o siebie, o swoje sprawy, to wskazówki, że może warto skorzystać z pomocy psychoterapeuty.

(Przy pisaniu tego artykułu korzystałam z książki Jerzego Guta i Wojciecha Hamana „Docenić konflikt. Od walki i manipulacji do współpracy”, Wydawnictwo Kontakt, Warszawa 1993)